Opole. Wolontariusze walczą o godne życie dla Bacy, opuszczonego, zaniedbanego psa

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Jako szczeniak Baca był śliczną, puchatą kuleczką. Początkowo żył w domu, później urósł i trafił do kojca. Gdy dom właścicielki spłonął, nie znalazło się już dla niego miejsce przy człowieku. Pies mieszkał w skandalicznych warunkach.
Jako szczeniak Baca był śliczną, puchatą kuleczką. Początkowo żył w domu, później urósł i trafił do kojca. Gdy dom właścicielki spłonął, nie znalazło się już dla niego miejsce przy człowieku. Pies mieszkał w skandalicznych warunkach. TOZ Opole
Gdy dotarła do niego pomoc, wolontariusze sądzili, że jedynym ratunkiem dla Bacy będzie eutanazja, bo skrócić cierpienia zwierzęcia. Okazuje się jednak, że dla zniszczonego przez człowieka staruszka pojawił się promyk nadziei. Potrzebne są jednak pieniądze. Niewielkie, ale dla organizacji nieosiągalne.

- To potwornie smutna historia. Baca żyje, choć pewnie wolałaby odejść na zawsze - mówi Aleksandra Czechowska z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu. - Jako szczeniak był śliczną, puchatą kuleczką. Początkowo żył w domu, później urósł i trafił do kojca. Gdy dom właścicielki spłonął, nie znalazło się już dla niego miejsce przy człowieku.

Dla Bacy został zbudowany prowizoryczny kojec, przy zgliszczach domu, w którym nikt już nie mieszkał. Pies miał być doglądany przez wujka właścicielki, ale wolontariusze mówią, że jakość tej opieki pozostawiała wiele do życzenia.

- Baca był w taki stanie, że nie mogliśmy w nocy zasnąć, na myśl o tych koszmarnych warunkach. W trakcie kontroli w misce nie było nawet wody - wspomina Aleksandra Czechowska. - Pies żył w samotności, brudzie i chłodzie. To 11-letni staruszek, wyniszczony fizycznie i psychicznie przez człowieka, dlatego pierwsza myśl była taka, że jedynym rozwiązaniem będzie eutanazja, by ona dalej nie musiał cierpieć.

Historia Bacy spędzała wolontariuszom sen z powiek. Pies nie zaznał prawdziwej miłości, a oni obiecali sobie, że zawalczą o niego i zrobią wszystko, by przywrócić mu wiarę w człowieka. - Nie prosiliśmy nawet o typową adopcję, bo wiedzieliśmy, że Baca nie ma na to szans - mówi wolontariuszka. - Liczyliśmy, że znajdzie się ktoś, kto da mu kawałek ogrodu, gdzie będziemy mogli postawić mu kojec. Ktoś, kto przyniesie mu wodę i ciepłe jedzenie. To tak niewiele, ale dla wylęknionego Bacy, to raj. Tylko i aż tyle przed końcem tego marnego dotąd życia.

Ostatecznie kąt Bacy zaoferowała małopolska Fundacja Człowiek Dla Zwierząt. Teraz pies potrzebuje własnego kojca. - Część pieniędzy udało nam się już zebrać. Do budowy kojca brakuje 1370 złotych. Ktoś powie, że to niewiele, ale dla organizacji, która utrzymuje się z datków i stale ma więcej podopiecznych niż pieniędzy, to duża kwota - mówi Aleksandra Czechowska z opolskiego TOZ. - Wierzę, że wspólnymi siłami pokażemy Bacy, że życie może być piękne. Tak niewiele już mu brakuje do szczęścia.

Datki na kojec dla Bacy można wpłacać na konto Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu, ul. Katedralna 6/4, 45-008 Opole.
Numer konta: 91 2340 0009 0580 2460 0000 0085
Tytuł: Baca kojec
Dla przelewów z zagranicy: IBAN: PL 91 2340 0009 0580 2460 0000 0085
Kod BIC Swift: PPABPLPKXXX

Można też dokonywać wpłat przez PayPal: [email protected]

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie