MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Wspomnienie: Karol Smoczkiewicz - Raz harcerz, zawsze harcerz!

Dariusz Smoczkiewicz
Znany niegdyś opolski rzemieślnik i opozycjonista Karol Smoczkiewicz, był przez całe życie wierny hasłu "raz harcerzem, całe życie harcerzem".

Zmarły w 1998 roku, podharmistrz Smoczkiewicz często zwracał uwagę czym było dla niego kierowanie się zasadami harcerskimi wyniesionymi z czasów przedwojennych II Rzeczpospolitej. Uważał je za jeden z najważniejszych czynników mających wpływ na jego życiową postawę. Będąc porucznikiem AK, kawalerem Orderu Virtuti Militari, więźniem stalinowskim czy później opozycjonistą w Opolu, nigdy nie zapominał, gdzie zaczęła się, tak naprawdę, jego droga . W ciągu całego swojego życia regularnie powracał do myśli harcerskiej, wspólnoty harcerzy oraz edukacji patriotycznej z lilijką harcerską w tle.

Karol Smoczkiewicz urodził się w 1925 roku, a więc raptem około 15 lat po tym, jak idee skautingu w Polsce, na podstawie myśli sir Boden Powella, zaczął propagować Andrzej Małkowski. Jako młody chłopak Smoczkiewicz został zuchem, a następnie harcerzem. W tym czasie uczęszczał do szkoły powszechnej w Żurawnie, która znajdowała się na kresach II Rzeczpospolitej w powiecie Żydaczów. W 1938 roku został mianowany drużynowym męsko- żeńskiej drużyny im. Jana III Sobieskiego w Żurawnie. Jego drużyna składała się z 5 zastępów, z czego jeden, oddział Husarów, był jednocześnie zastępem konnym.

Przyboczną w tym czasie była druhna Danusia Konarska, prezesem - sama księżna Anna Czartoryska, a prezesem Koła Przyjaciół ZHP - burmistrz Żurawna, pan Niepokulczycki. Z tych dwóch źródeł, w postaci księżnej i burmistrza, harcerze czerpali fundusze na działania drużyny.

Członkowie zastępu Husarów mieli również przywilej korzystania ze stadniny koni wierzchowych i ujeżdżania ich. Harcerze brali udział w obozach i biwakach szkoleniowych, z których wiele miało charakter szkoleń paramilitarnych.

W swoich późniejszych dokumentach Smoczkiewicz wspominał o pewnych różnicach, jakie były zauważalne w tamtym czasie pomiędzy ZHP, a drugą organizacją o podobnym charakterze, Związkiem „Orląt”. Tak opisywał te różnice:
„ Byliśmy trochę gorzej traktowani przez władze, niż rywalizująca z nami organizacja Orląt. Orlęta miały dostęp do broni palnej i białej, my nie. Byliśmy prawie rówieśnikami, a często kolegami z ławy szkolnej, ale dzieliło nas pochodzenie klasowe, które ,od czasu do czasu, dawało wtedy o sobie znać. Tak się jakoś układało, że synowie policjantów, urzędników należeli do organizacji Orląt, a ZHP i Koło Przyjaciół Harcerstwa składało się z dzieci rzemieślników, rolników i niektórych nauczycieli. Najbardziej mierził nas, harcerzy właśnie ten brak dostępu do broni.”

Podczas swego harcerskiego życia Smoczkiewicz był świadkiem zmiany atmosfery między Polakami a Ukraińcami z poprawnej na złą. Wynik działań organizacji Ukraińskich Nacjonalistów OUN i wrogości wśród niektórych Ukraińców przechodził również na młodzież.

W swoich harcerskich wspomnieniach, spisanych na prośbę Stanisława Broniewskiego, pseudonim „Orsza” w 1978 roku opisywał, że wiosną, 1939 roku jeden z trzydniowych biwaków musiał być przerwany z powodu młodzieży ukraińskiej z pobliskiej wsi, która zaatakowała ich obrzucając obozowisko kamieniami. Dla młodych harcerzy był to początek zmian, których konsekwencji jeszcze wtedy nie rozumieli. Kiedy wybuchła wojna, Smoczkiewicz po paru dniach zebrał drużynę oraz kilku kolegów organizacji Orląt i część z nich namówił do wspólnego zgłoszenia się na ochotnika do wojska. Siedemnastu harcerzy w wieku 13-17 lat zgłosiło się do 53 pułku piechoty w Stryju i przez dwa tygodnie działali pod rozkazami jednostki. W pierwszych dniach wykorzystywani byli jako łącznicy oraz ochrona linii telekomunikacyjnych i mostów, po czym wcielono wszystkich do batalionu operacyjnego, który brał udział w operacjach rozpoznania przeciwko bandom nacjonalistycznych Ukraińców OUN. Wtedy to Smoczkiewicz pierwszy raz musiał strzelać do drugiego człowieka.

Kilka lat później, w drugiej połowie 1942 roku, część tej samej grupy harcerzy walczącej ochotniczo w kampanii wrześniowej, wśród nich także Karol Smoczkiewicz, wstąpiła do Armii Krajowej. Kiedy wojna się skończyła, ścieżki tych harcerzy, którzy przeżyli rozeszły się w różnych kierunkach. Jedni zostali zesłani na Sybir, inni przedostali się za granicę , a jeszcze inni, w ramach przymusowych przesiedleń, wylądowali sami lub z rodzinami na terenach odzyskanych, a więc również na Opolszczyźnie.

Ścieżki samego Smoczkiewicza plątały się od tej pory coraz bardziej, ponieważ nowa władza uznała go za wroga ustroju ludowego. Między rokiem 1945 a 1956 siedział on czterokrotnie w więzieniu, trzykrotnie, raz na mocy wyroku 13 lat za działalność przeciw ustrojowi ludowemu.

Pobyty w więzieniach nie zabiły w byłym harcerzu uporu i chęci do działań patriotycznych. Po niedługim czasie, w 1958 roku, mając już własną rodzinę, zaangażował się w tworzenie nowej Szkoły Podstawowej nr 6 w Brzegu oraz zorganizowanie przy niej Szczepu im. „Dzieci Ziemi Śląskiej”. Dbał w ten sposób o edukacje patriotyczną młodzieży i ostrożnie „przemycał” do jej świadomości treści historyczne, często zakazane przez władzę ludową. W 1961 roku, na polecenie KM PZPR, Karol Smoczkiewicz został usunięty z harcerstwa. Od 1968 roku druh Smoczkiewicz zamieszkał w Opolu, gdzie zajmował się pracą jako fotograf oraz działaniami na rzecz pamięci kresów i konsolidacji żołnierzy AK. Udało mu się odszukać wielu kolegów z czasów wojny.

Od września 1977 roku Smoczkiewicz po raz trzeci zaangażował się w działania harcerskie. Tym razem był to Szczep ZHP przy Szkole Podstawowej numer 3 na Opolskim osiedlu Dambonia. W XVIII Szczepie ZHP został opiekunem drużyny im. Władysława Jagiełły. Współpracując ze szczepową druhną Ireną Łagutko zorganizował sztandar dla drużyny, uczestniczył w biwakach oraz obozach przekazując młodym pokoleniom patriotyczne idee i wartości.

Kiedy nadszedł czas wewnętrznych prób reform w ZHP, które były kontrolowane przez władze, Smoczkiewicz zmobilizował część instruktorów harcerskich Opola do współdziałania w ramach Kręgu Instruktorskiego im. Andrzeja Małkowskiego. Wpływ na tę decyzję miał list środowisk harcerskich z Krakowa. Kilkunastu instruktorów podpisało się pod oświadczeniem. W międzyczasie drużynowy Smoczkiewicz postanowił wypuścić pismo pt. „Harcerz Opolski”. Pismo to wzorowane było na publikacji, która ukazywała się pod tym samym tytułem na Opolszczyźnie przed wojną, jednakże „Harcerz Opolski” Smoczkiewicza, ze względów politycznych musiał być wydawany w tzw. drugim obiegu.

Niestety władze PZPR, z sekretarzem Masnym na czele, zauważyło te działania, a treści zawarte w periodyku uznano za niepożądane. Z powodu tych zarzutów, czyniono naciski ze strony Chorągwi ZHP, które przyczyniły się do wycofania pisma . Za oficjalny powód takiej decyzji podano błędy edytorskie. W rewanżu, dwa miesiące później, Smoczkiewicz wypuścił inne pismo zatytułowane „Echo Harcerza”, wyjaśniające w pierwszym wydaniu zasady i historię powstania Kręgu Instruktorskiego im. Andrzeja Małkowskiego w Opolu.

Po kolejnych próbach odsuwania go od działań, Smoczkiewicz wypuścił na znak protestu symboliczny plakat sfinansowany ze swoich prywatnych środków. Był to rysunek postaci w masce, która od tyłu związywała szmatą usta harcerza. Wreszcie, z powodu hamowania inicjatyw przez część Instruktorów, którzy nie mieli dość siły by przeciwstawić się kontrolowanej przez partię Chorągwi ZHP, Smoczkiewicz zdecydował o stopniowym wycofywaniu się z działań w tym zakresie.

Nie zaprzestał jednak swojej działalności publicznej. Od listopada 1980 roku koncentrował się już na tworzeniu Opolskich Struktur Ruchu Solidarności Rzemieślniczej. Kiedy nadszedł stan wojenny zdelegalizowano Solidarność. Zaczęły się prześladowania wielu opozycjonistów z których część dostała wyroki więzienia. Wydawało się, że działania Smoczkiewicza z harcerstwem w zasadzie dobiegły końca na dobre. Jednak niespokojny duch, jaki siedział w Smoczkiewiczu, popchnął go do dalszych działań, które miały dokładać cegiełkę do walki o niepodległość.

Od wiosny 1982 roku Smoczkiewicz działał, między innymi, w strukturach początkowo zakonspirowanej organizacji weteranów AK o nazwie Niezależny Ruch Kombatantów Armii Krajowej. Organizacja ta, mając poparcie środowisk kościelnych, skupiała „niezłomnych”, czyli tych weteranów AK, którzy, mimo wieku, aktywnie walczyli z systemem socjalistycznym. W tym czasie działania SB przeciw Smoczkiewiczowi doprowadziły do tego, że niektóre osoby w opolskim środowisku harcerskim uwierzyły w plotkę, jakoby Smoczkiewicz miał być agentem SB. Tego rodzaju zarzuty i pomówienia nie zraziły Smoczkiewicza do dalszych działań w NRK AK.

W 1986 roku nawiązał współpracę z Polską Organizacją Harcerską (POH) z Konina, która mimo, że istniała dopiero od roku, to aktywnie działała na rzecz propagowania wartości patriotycznych. Między żołnierzami AK i harcerzami z POH, którymi przewodził druh Krzysztof Dobrecki, nawiązała się nić porozumienia między pokoleniami. Efektem tego było, między innymi, ufundowanie przez weteranów NRK AK sztandaru oraz proporców dla POH , którego poświęcenie nastąpiło w 1987 roku. Z POH, już jako senior podharcmistrz i prezes NRK AK, Smoczkiewicz współpracował do swojej śmierci, czyli do 1998 roku. Warto zwrócić uwagę, iż na pierwszych uroczystościach rocznicowych oddających hołd pomordowanym żołnierzom NSZ w 1946 roku przez UB, w Opolskiej wsi Barut, przez kilka lat z rzędu, jako jedyny sztandar harcerski, obok chorągwi AK, występował tylko proporzec harcerzy POH z Konina.

Druh Smoczkiewicz w swoich wypowiedziach zaznaczał, że wierność normom postępowania, jakie wyniósł z harcerstwa, a które ugruntowały się podczas działań w Armii Krajowej, były najważniejszymi drogowskazami postępowania w całym jego życiu, łącznie z wiarą w Boga. Takie cechy jak: zdolność do poświęceń, honor, szlachetność, odwaga, chęć niesienia pomocy potrzebującym były i są u podstaw etosu harcerza, którego przecież wiele elementów wywodzi się z kodeksu rycerskiego średniowiecza. Te cechy mogą być etycznym drogowskazem w dorosłym życiu.

Poniżej przedstawiam słowa hymnu drużyny im. Władysława Jagiełły, jakie we wrześniu 1977 roku napisał dla drużyny Karol Smoczkiewicz. Z powodu tego tekstu Smoczkiewicz został wezwany do dyrekcji szkoły, której nie podobała się ostatnia zwrotka hymnu. Smoczkiewicz stanowczo zaprotestował przeciwko jej usunięciu. Mimo interwencji komendantki Szczepu Ireny Łagutko, młodzież również nie pozwoliła na jej zmianę i postanowiła śpiewać całość, wbrew zakazom władz.

„Tam pod Grunwaldem, gdzie nasz orzeł biały
Zwycięskim lotem wysoko szybował
Pod sztandarami historycznej sławy
Nasz Król Jagiełło swą glorię świętował.
My, wzorem ojców wielkich cnót rycerskich
Ojczyźnie naszej wiernie służyć chcemy
Z jego imieniem, w szeregach harcerskich,
Zwycięskim szlakiem historii pójdziemy.
Prawo harcerza jest nam drogowskazem,
Cnót naszych bronić na co dzień będziemy
Wrogom polskości nie puścimy płazem,
Polska jest nasza, my dla niej żyjemy.”

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Napięcie wokół Tajwanu. Chiny rozpoczęły manewry

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wspomnienie: Karol Smoczkiewicz - Raz harcerz, zawsze harcerz! - Nowa Trybuna Opolska

Wróć na opole.naszemiasto.pl Nasze Miasto